dawid bryś

Subkonto nr: 102070002
wiek: 3 latka

O mnie

Witajcie Kochani!

Mam na imię Dawidek. Urodziłem się w 35 tygodniu ciąży, byłem bardzo malutki (1700 gram), miałem zarośnięty przełyk i dwunastnicę. Moje serduszko też okazało się ciężko chore, przyszedłem bowiem na świat z wrodzoną siniczą wadą serca - Tetralogią Falllota. Wszystko to było ogromnym zaskoczeniem dla moich rodziców, ponieważ w ciąży nic nie wskazywało na to, że coś jest nie w porządku. Moje życie rozpoczęło się od ratujących życie operacji przełyku i dwunastnicy (w drugiej i czwartej dobie życia), bardzo trudnych do przeprowadzenia ze względu na wcześniactwo, niską wagę i poważną wadę serca. Po operacjach byłem utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, pojawiły się też różne komplikacje, które omal nie doprowadziły do tego, o czym moi rodzice nawet nie chcą mówić głośno. Miałem wiele szczęścia i wielu bliskich i przyjaciół, którzy trzymali za mnie kciuki, modlili się o moje życie i zdrowie i wspierali moich rodziców w najtrudniejszych chwilach. Trafiłem na wspaniałych lekarzy i pielęgniarki w Klinice Chirurgii i Urologii Dziecięcej we Wrocławiu, którzy kilkakrotnie uratowali mi życie, poradzili sobie z komplikacjami pooperacyjnymi i kupili mi czas, tak potrzebny abym wzmocnił się i urósł na tyle, aby zmniejszyć choć odrobinę ryzyko związane z operacją serca. Zanim to nastąpiło dwukrotnie pod narkozą poszerzono mój przełyczek, dzięki czemu dziś mogę jeść buzią, gryźć i połykać kawałki. Mój przewód pokarmowy jest jednak bardzo wrażliwy, mam niedokonany zwrot jelit i refluks żołądkowo-przełykowy, nadal muszę uważać na to, co jem i jak jem, bo wymioty i biegunki zdarzają mi się częściej niż zdrowym dzieciom.

Okazało się też, niestety, że moje nóżki nie pracują prawidłowo - były słabe, przykurczone, nie w pełni sprawne. Mam niedowład nóżek, stopy końsko-szpotawe i częściowe porażenie zwieraczy. Moje objawy wskazywały na rozszczep kręgosłupa, więc przeprowadzono badanie rezonansem, które jednak nie potwierdziło wtedy tej diagnozy. Nie muszę chyba mówić jak ryzykowne były dla mnie te wszystkie zabiegi pod narkozą, ze względu na moją wadę serca. Rodzice wielokrotnie musieli podejmować bardzo trudne decyzje, ponieważ ratowanie mnie z jednej opresji stwarzało najczęściej ryzyko w innym obszarze. Tak jest do dziś, ponieważ mam tzw. wielowadzie lub inaczej zespół wad wrodzonych i to takich, które trzeba leczyć po kolei, osobno, gdyż nie mają jednej przyczyny, a przynajmniej do dziś lekarze takiej nie znaleźli, a miałem przeprowadzone kompleksowe badania genetyczne. W czternastym miesiącu mojego życia moja pani kardiolog zdecydowała, że to jest ten moment, w którym należy zmierzyć się z moją wadą serca. Kardiochirurdzy z Medinetu we Wrocławiu przeprowadzili u mnie w kwietniu 2020 roku pełną korekcję tetralogii Fallota. Na świecie rozpętała się właśnie pandemia koronawirusa, przez kilka dni po operacji nie mogłem zobaczyć się z mamą, było nam bardzo ciężko.

Operacja była bardzo trudna, ale się udało. Zostały objawy resztkowe wady, możliwe, że jak urosnę czekają mnie kolejne operacje, bo tak podobno w tej wadzie jest, ale dzisiaj nie będziemy się tym martwić. Szczególnie, że przede mną kolejny pobyt w szpitalu, tym razem w Poznaniu, gdzie lekarze zajmą się likwidacją przykurczy w biodrach, które po operacji serca niestety pogłębiły się i utrwaliły. Prawdopodobnie przeprowadzą też ponowną diagnostykę kręgosłupa, bo niedawno zrobione zdjęcia rtg wykazały, że jednak nie wszystko z moim kręgosłupem jest w porządku. Trzeba również zrobić porządek ze stopami.

Choć wiele przeszedłem, mama mówi, że jestem przekochanym, pogodnym i uroczym dzieckiem. Pani logopeda i pani psycholog, z którymi spotykam się od roku, mówią, że rozwojem poznawczym i rozwojem mowy wyprzedzam nawet dzieci w moim wieku. Może jestem trochę lękliwy i trudno mi opanować ataki paniki w kontakcie z lekarzami i innymi specjalistami, ale po tym co przeszedłem nie ma się czemu dziwić. Wiele jeszcze przede mną, ale nie tracimy nadziei, że stanę kiedyś na własnych nogach. Od urodzenia jestem rehabilitowany. Przez trzy lata mama i tata w miarę radzili sobie finansowo z moim leczeniem (był czas, że odwiedzaliśmy dziesięciu różnych specjalistów, i jeśli znacie realia nie zdziwi Was fakt, że większość to były wizyty prywatne), jednak rosnę i potrzebuję coraz więcej sprzętu i zajęć, aby mieć szanse w przyszłości poruszać się o własnych siłach. Pora pomyśleć o wózku, abym mógł sam dotrzeć tam gdzie chcę, a nie tylko tam gdzie zaniosą mnie rodzice. Przydałby się pionizator, aby wspomóc naukę chodzenia. Nowe ortezy na stopy, ponieważ z poprzednich wyrastam, pewnie kolejne ortezy i stabilizatory wspomagające poruszanie się. Potrzebuję więcej godzin rehabilitacji, przydałyby się turnusy rehabilitacyjne. Moja mama nie lubi prosić o pomoc, ale dla mnie zrobi wszystko, dlatego za pośrednictwem Fundacji Miej Serce zwracamy się do Was Kochani z prośbą o pomoc. Po wszystkim co mnie spotkało nadal mam szansę stanąć na własnych nogach. Ciężko na to pracuję od urodzenia i dziś potrzebuję Twojej pomocy. 
Buziaki, Dawidek.
AKTUALIZACJA 29.06.2022
Kochani! Dzięki pomocy przyjaciół i znajomych, dzięki Waszej pomocy i dofinansowaniu NFZ, mamy już w domu pionizator i powolutku się przyzwyczajamy. Zwiększyliśmy też trochę liczbę godzin rehabilitacji. Pod koniec sierpnia mamy badania kontrolne, bo na 05.09.2022 mamy wyznaczony termin przyjęcia do szpitala w celu likwidacji przykurczy w biodrach. Trzymajcie kciuki!

Galeria

Jak można mi pomóc

Darowiznę można przekazać w dowolnym momencie korzystając z bezpiecznej płatności online lub wpłacając pieniądze na konto (przelewem bankowym lub na poczcie).

W celu przekazania wsparcia przelewem bankowym należy dokonać przelewu na poniższe dane:

Fundacja Miej Serce
ul. Jankowicka 9
44-201 Rybnik

Bank PKOBP 20 1020 2472 0000 6202 0364 1610

Tytułem: dawid bryś - Subkonto nr 102070002

Na koniec

Z całego serca chcę podziękować wszystkim osobom za pomoc i wsparcie, którego tak potrzebuję. Dziękuję za Państwa dobroć i szczodrość którą okazaliście i proszę o dalszą pamięć o mnie :-)

Z serdecznymi pozdrowieniami
dawid bryś