artur i oskar łęga
O mnie
ARTUR: Witam, mam na imię Artur, urodziłem się w 36 tygodniu ciąży przez cesarskie cięcie z 2 punktami apgar w ciężkiej zamartwicy.
Staranie się o dziecko to bardzo trudna decyzja, którą podejmujesz razem z partnerem, ale my podjęliśmy tę decyzję z uśmiechem na twarzy, bo bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Długo nie trzeba było czekać, w końcu pojawiły się wyczekiwane 2 kreski na teście - radość, płacz szczęścia, nie da się tego opisać <3
Pierwsza wizyta u lekarza, pierwsze usg, pierwsze bicie serca, to czas kiedy nie mogliśmy się tego doczekać. Wszystko było tak pięknie zaplanowane na czas wszystkie badania, wszystko zgodnie z planem, słowa lekarza: będziecie mieli Syna! Byliśmy tak szczęśliwi, pierwsze ruchy dziecka, które czułam codziennie. Kilkadziesiąt razy dziennie!<3 Ale niestety, był ten moment gdzie dowiedzieliśmy się, że mamy ciążę wysokiego ryzyka - ciążę zagrożoną. Musimy się oszczędzać, dbać bardziej niż dba każda kobieta w ciąży :(
Kilkadziesiąt wizyt u ginekologa, noce spędzone w szpitalu, płacz że strachu, że coś pójdzie nie tak :( Dieta, branie kilkanaście tabletek dziennie, pobyty w szpitalu oszczędzanie się, leżenie...
Ten czas był dla nas wtedy bardzo stresujący, ruchy nie były już tak często - to zrozumiałe, bo dziecko rośnie, ma mało miejsca, by się tyle ruszać - uff uspokojeni tą wiadomością uwierzyliśmy, że wszystko jest w porządku, ale nagle ruchów nie było wcale - nie kopał, nie wiercił się, nie dawał znać, że w brzuszku jest bezpieczny. Lekarz dotyka brzuch - przecież ruchy są, stres i strach, który wtedy czuliśmy mija - pierwszy dzień jakieś pojedyncze ruchy, mija drugi dzień są, ale słabe - utrata przytomności, wysokie ciśnienie, kolejne leki, kroplówki, ktg - nadal czekają, ciśnienie całą noc wysokie... 7:00 rano trzeciego dnia: "zabieramy panią na porodówkę, dostanie pani na wywołanie ciąży". Jadę na salę porodową w strachu, nie wiem co się może wydarzyć. Podali oxy. Powoli sobie leci, podłączono ktg, czekamy na mocniejsze skurcze. Mija godzina, nic się nie dzieje, druga trzecia - nic. Nagle słychać jak serce spowalnia, przychodzi położna, nic się nie dzieje. Woła lekarza, lekarz: bierzemy "szybko" na cesarkę, "ale jak to co się dzieje dlaczego? Przecież mówiła Pani, że wszystko jest w porządku", na to położna: "lekarz tak zadecydował, musimy panią przygotować".
Płacz, rozdygotanie, myśli co się dzieje, nikt nie chce nic powiedzieć, przygotowywanie do cesarki trwające wieczność. :(
Leżąc na stole cieszyłam się, że za chwilę zobaczymy swojego długo wyczekiwanego synka. <3
Wyciągają syna, nie słychać płaczu. "Co się dzieje, gdzie jest mój syn, dajcie mi go zobaczyć". 😪😪😪 "Pani się nie rusza, nie wyrywa, wszystko będzie dobrze". Wyłam z bólu, że coś się dzieje, dosłownie wyłam - to nie był płacz. Słychać było tylko słowa lekarzy: "sprzęt resuscytacyjny, reanimacja, intubujemy, strzelam - przewozimy go szybko na OIOM". Te słowa utkwiły w mojej głowie na zawsze - pamiętam je do dzisiaj :( :(
Wróciłam na salę poporodową bez syna, bez jego płaczu, bez jego zapachu, dotyku. Tak się o niego bałam, ale on walczył. Z każdym dniem było lepiej, walczył o każdy swój oddech i nie poddał się - był taki dzielny I silny. <3
Dzisiaj (2025 rok) ma prawie 10 lat, choruje na astmę oskrzelową wady serca (ring naczyniowy, błądzaca żyłka tętnicza), autyzm dzieciecy, depresję dzieciecą, wada wymowy, adhd, wade wzroku.
Jestem nadal małym dzieckiem z marzeniami ktorych niestety nie moge spełnic ze wzgledow zdrowotnych :( 3/4 mojego zycia leżę w szpitalu jest mi trudno bo chcialym żyć tak jak inne dzieci, chcialbym moc żyć normalnie ale potrzeba na to duzo pracy i pieniazkow. Jest mi ciężko z tym żyć i funkcjonować. Kolejną straszna chorobą jest depresja z którą walczę od 2 lat przez to że często trafiałem do szpitala :( codzienne lęki, strach, płacz, nerwy w tak młodym wieku są dla mnie mega męczące, każdego dnia boję się iść do szkoły boję się wejść do windy boję się zostać gdziekolwiek sam nawet na chwilę, płacze bez powodu nie znając przyczyny, mam dziwne myśli że mamie tatusiowi bądź bratu się coś stanie :( chciałbym żeby się to już skończyło :(
od niedawna dowiedziałem się ze rozpoznano u mnie afazje czyli specyficzne zaburzenia rozwoju i mowy jest mi z tym mega ciężko żyć nie potrafię czytać i przez to płacze że inne dzieci już potrafią a ja jeszcze nie :( często zapominam o prostych rzeczach które np. mama powiedziała mi 5 minut temu mam problemy z pamięcią, mam również zaburzenia odpornościowe przez które trafiam bardzo często do szpitala, nie lubię tego miejsca bardzo boję się tego miejsca, od kilka lat mam zaburzenia jelitowe które utrudniają mi funkcjonowanie muszę brać leki często boli mnie brzuch wymiotuje, mam ostre biegunki I codzienne zaparcia nie rozumiem dlaczego mój organizm musi tak się męczyć :( mógłbym wam tak całą listę opowiadać co działo się przez te kilka lat ile łez mamusia z tatusiem wylali ile nocy przepłakali ile wysiłku wkładają bym mógł żyć normalnie chociaż wiem że nie jest łatwo gdyż mam jeszcze brata który jest też bardzo chory i jest mi smutno że mamusia i tatuś tak cierpią ;(
jestem duży i wiem że mama i tata udają twardzieli a tak naprawdę bardzo się o nas boją.
Proszę was o każdą złotówkę, by syn mógł żyć jak normalne dzieci. Bawić się z bratem, a przede wszystkim uczęszczać do szkoły, bo przez to że choruje, ma dużo nieobecności, dojazdy do lekarzy innych miast, leki wizyty prywatne rehabilitacje to wszystko kosztuje proszę o każdą pomóc . Z góry dziękujemy!
OSKAR:
Witajcie jestem Oskar, jestem młodszym bratem Arturka.
Urodziłem się jako późny wcześniak zupełnie zdrowy nikt nie spodziewał się że moje życie zamieni się w walkę o lepsze jutro.
Moja historia z problemami zdrowotnymi zaczęła się gdy miałem 3 miesiące po podaniu obowiązkowych sczepień które miały mnie chronić !
Choruje na Astmę oskrzelowa, padaczkę, zaburzenia metabolizmu, autyzm dziecięcy, zespół hiperkinetyczny, adhd, wrodzona wada rozwojowa zastawki mitralnej lewej komory serca, zapalenie błony śluzowej żołądka itd.
Jestem pod opieka wielospecjalistyczną która niestety nie jest zawsze refundowana przez NFZ.
Przez te 7 lat leżałem praktycznie cały czas w szpitalu, częste bóle głowy, zawroty głowy, zaparcia, ataki padaczki, omdlenia, zasłabnięcia, silna agresja, autoagresja, sińce pod oczami, bóle brzucha, bóle oczu, silne wymioty, wiotkość rąk, nóg i wiele wiele innych objaw po prostu mnie wykańczają w codziennym funkcjonowaniu.
Mama i tata robią wszystko co w ich mocy by mi pomoc ale koszty, które muszą ponosić nie są małe.
w ostatnie miesiące stan mojego zdrowia bardzo się pogorszył leżę co chwile w szpitalu, lekarze rozkładają ręce a stan mojego zdrowia wcale się nie poprawia, przechodzę szereg badan które są dla mnie mega bolesne i męczące. Czekają mnie kolejne pobyty w innych miastach, kolejne badania, kłucie.
Zwracamy się jako rodzice o każdą pomoc finansowa która pomoże nam w zdiagnozowaniu syna i w jego leczeniu.
Jesteśmy rodzicami którzy kochają swoje dzieci, robimy wszystko by pomóc dzieciom funkcjonować i cieszyć się dzieciństwem ale ostatnie 2 miesiące są dla nas koszmarem Arturek przeszedł operację kardiochirurgiczną a Oskarka stan się pogorszył. Proszę nie bądź obojętny przekaz 1,5% podatku na rodzeństwo to nic nie kosztuje a może pomóc.
Dziękujemy z całego serca za każdą pomoc,
rodzice Arturka i Oskarka.
Galeria
Jak można mi pomóc
Darowiznę można przekazać w dowolnym momencie korzystając z bezpiecznej płatności online lub wpłacając pieniądze na konto (przelewem bankowym lub na poczcie).
W celu przekazania wsparcia przelewem bankowym należy dokonać przelewu na poniższe dane:
Fundacja Miej Serce
ul. Jankowicka 9
44-201 Rybnik
Bank PKOBP 20 1020 2472 0000 6202 0364 1610
Tytułem: artur i oskar łęga - Subkonto nr 102070602
Na koniec
Z całego serca chcę podziękować wszystkim osobom za pomoc i wsparcie, którego tak potrzebuję. Dziękuję za Państwa dobroć i szczodrość którą okazaliście i proszę o dalszą pamięć o mnie :-)
Z serdecznymi pozdrowieniami
artur i oskar łęga