peter hans woźniak
Jak możesz pomóc?
O mnie
Urodziłem się w roku 2018 w Dotinchem w Holandii jako wcześniak bo w 7 miesiącu ciąży przez cięcie cesarskie mówią na mnie Piotrek i to jest moja historia.
By dokładniej zrozumieć moją historię wróćmy się do 2017 r gdzie po wielu nieudanych próbach 30 letnia Mama dowiedziała się że jest w ciąży. To był najcudowniejszy dzień w jej życiu. Mieszkaliśmy wtedy w Vlardinngen w Holandii gdzie mama mieszkała i pracowała za namową jej partnera przenieśli się do Dotinchem. Wszystko szło dobrze po mimo silnych buli podbrzusza które mama miała do piątego miesiąca rozwijałem się bardzo dobrze byłem zdrowy i silny mama mimo silnych dolegliwości bólowych podbrzusza (lekarze nie mogli znaleźć ich przyczyny) była szczęśliwa. W piątym miejscu ciąży (20tygodniu) lekarze poinformowali mamę że przestałem się rozwijać ! To był cios dla niej i po mimo próśb lekarzy o przetrwanie ciąży mama się nie podała i nie pozwoliła na to. Urodziłem się w 28 tygodniu ciąży przez cięcie cesarskie z powodu spadku mojej saturacji pęknięcia łożyska i wylania się wód płodowych do organizmu mamy do tego mama miała krwotok wewnętrzny więc natychmiast odbył się zabieg w przeciągu 5 minut byłem już na świecie. Urodziłem się o 14:45 z aniołem na ramieniu jak powiedział lekarz mamie że tam na górze ktoś nam bardzo pomaga bo pięć minut dłużej i... nie było by nas. Mama po operacji odmówiła przyjmowania morfiny by tylko podać mi jej mleko ból nie był na tyle ważny jak chęć podania mi najcenniejszej rzeczy jaką tylko mogła mi podarować w tej chwili czyli pierwsze mleko odciągnięte z piersi ponieważ byłem karmiony przez sondę. Nasze pierwsze spotkanie było krótkie ponieważ urodziłem się z dziecięcym porażeniem mózgowym i gdy tylko położyli mnie na mamy nagiej piersi zatrzymałem się!!!
Zatrzymywałem się nawet 48 razy dziennie lecz mama nie dała za wygraną. Gdy wyszła ze szpitala a ja zostałem jeszcze 6 tygodni na intensywnej opiece to codziennie nawet trzy razy dziennie pokonywała sama samochodem 24 kilometry w jedną stronę do mnie, do szpitala mało tego mieszkała na trzecim piętrze bez windy. Nie podała się gdy lekarze powiedzieli że nie ma się czego po mnie spodziewać że będę kwiatkiem który nigdy nie zakwitnie (warzywkiem). Rok czasu jeździliśmy do poradni dla wcześniaków mama w domu ćwiczyła zemną dużo uczyła mnie nawet jak się trzyma grzechotki. Gdy miałem 5 miesięcy mama wróciła do pracy bo tata nas zostawił nie mógł się pogodzić że jestem chory a mama nigdy mnie tak nie traktowała zawsze powtarza że jestem silny, jestem mądry, jestem grzeczny i kochany jestem jej cudem!
Gdy zakończyliśmy roczne leczenie w poradni dla wcześniaków mama wraz zemną wróciła do Polski by tu już zamieszkać, wróciła do pracy jako opiekunka osób starszych w urzędzie gminy a ja przez jakiś czas zostawałem z babcią. Rozwijałem się prawię normalnie lecz mama zaczęła mnie brać po różnych lekarzach ponieważ naglę zamknąłem się w swoim świecie przestałem ją widzieć, śmiać się do niej z dnia na dzień zamknąłem się w bańce. To był kolejny cios dla niej bo byliśmy na prostej już drodzę do normalności. W wieku 2 lat zostałem zdiagnozowany a wyrok to autyzm dziecięcy! Do tego mam powiększony mięsień prostaty i jestem po zabiegu cystoskopi z nacięciem. Mama się nie podała zrezygnowała z pracy i zaczeła terapię od jednego lekarza do drugiego z jednych zajęć na drugie i już było dobrze już małymi krokami uczyliśmy się pokonywać moje lęki i ograniczenia bo mama dąży tylko do tego bym był samodzielny bym umiał się ubrać ,umyć, ugotować sobie, posprzątać po sobie, i bym pracował tylko tyle a może aż tyle! Lecz ostateczny cios który los nam zadał nie był wymierzony we mnie tylko w nią a mianowicie Tętniak Mózgu bardzo duży mama jest po zabiegu ma w głowie 3 stędy i 6 spirali śmieje się że się zmienia w rogokopa choć miała komplikację po zabiegu ponieważ doznała krwotoku z uszkodzonej żyły i spędziła jakiś czas w szpitalu to już jesteśmy razem. Jesteśmy we dwoje i dużo nas jeszcze czeka a ja bardzo dużo potrzebuję terapi i sprzętów takich jak np tableta z symulatorem mowy ponieważ nie mówię nie całkiem znam cały alfabet umiem liczyć zaczynamy czytać z mamą i znam wszystkie kolory i zwierzęta lecz nie umiem powiedzieć co mnie boli czy chcę jeść lub siusiu i nie , nie noszę pampersa od momętu gdy skończyłem dwa i pół roku mama mnie wytrzymuje i nie siusiam w majtki. Chciał bym się też pochwalić ostatnia wizyta u neurologa dziecięcego kóry potwierdził że dzięki mojej mamie po dziecięcym porażeniu mózgowym nie ma już śladu! Nie ma żadnych przykurczy mózg pracuje normalnie został nam tylko Autyzm i wiemy że to nie choroba i nieda się tego wyleczyć ponieważ jest to zabużenie! Lecz znam osobę która potrafi czynić cuda czyli moją mamę i z małom pomocą od was kochani damy radę.
Czeka nas wiele pracy jeszcze lecz brakuje nam na to środków i dlatego liczę na was pomóżcie mojej mamie ten jeden ciężar zdjąć z ramion bo ja naprawdę mam szansę na w miarę normalne życie.
Galeria
Jak można mi pomóc
Darowiznę można przekazać w dowolnym momencie korzystając z bezpiecznej płatności online lub wpłacając pieniądze na konto (przelewem bankowym lub na poczcie).
W celu przekazania wsparcia przelewem bankowym należy dokonać przelewu na poniższe dane:
Fundacja Miej Serce
ul. Jankowicka 9
44-201 Rybnik
Bank PKOBP 20 1020 2472 0000 6202 0364 1610
Tytułem: peter hans woźniak - Subkonto nr 102119002
Na koniec
Z całego serca chcę podziękować wszystkim osobom za pomoc i wsparcie, którego tak potrzebuję. Dziękuję za Państwa dobroć i szczodrość którą okazaliście i proszę o dalszą pamięć o mnie :-)
Z serdecznymi pozdrowieniami
peter hans woźniak